WYSTAWY CZASOWE W RATUSZU

LEGENDARNA MŁODA POLSKA.
Malarstwo polskie przełomu XIX i XX wieku z kolekcji rodzinnej

Teodor Axentowicz, Olga Boznańska, Julian Fałat, Aleksander Gierymski, Wlastimil Hofman, Alfons Karpiński, Konrad Krzyżanowski, Jacek Malczewski, Józef Mehoffer, Edward Okuń, Józef Pankiewicz, Władysław Podkowiński, Kazimierz Sichulski, Jan Stanisławski, Henryk Szczygliński, Włodzimierz Tetmajer, Wojciech Weiss, Leon Wyczółkowski i inni.

Wystawa czynna będzie do 15 kwietnia 2017 r.

Katalog wystawy do nabycia w białostockim Ratuszu oraz w sprzedaży wysyłkowej

Otwierana 4 listopada 2016 r. w Muzeum Podlaskim w Białymstoku wystawa Legendarna Młoda Polska. Malarstwo polskie przełomu XIX i XX wieku z kolekcji rodzinnej wpisuje się w nurt muzealnych prezentacji kolekcji prywatnych. (…)

Ostatnie dwudziestopięciolecie wielkiego czasu przemian w naszym kraju na przełomie XX i XXI wieku, zaowocowało również w tak efemerycznej dziedzinie, jak kolekcjonerstwo dzieł sztuki. Nowa rzeczywistość wpłynęła na niespotykane w powojennej historii ożywienie rynku sztuki, szczególnie w zakresie malarstwa polskiego z XIX w. oraz z przełomu XIX i XX stulecia. W powstających domach aukcyjnych znalazły się obrazy, które badacze często uznali już za bezpowrotnie utracone w pożodze wojennej. Napływały również polonica z zagranicy, niekiedy legendarne obrazy sprzedane jeszcze przez samych twórców w XIX wieku. Paradoksalnie, przy tak obfitej podaży, brutalne reguły rynku niemal wyeliminowały muzea państwowe z grona potencjalnych nabywców, gdyż skromne możliwości budżetowe pozostawiły je poza konkurencją. W szranki na tym polu wstąpili kolekcjonerzy prywatni powodowani szlachetną pasją gromadzenia dzieł sztuki dla własnej przyjemności, ale również chętnie udostępniający swe skarby na muzealne wystawy monograficzne czy problemowe, a nawet pozostawiający je w długoterminowe depozyty. Cieszył ich każdy odnaleziony obraz, który dopełniał wiedzę o twórczości ulubionego artysty, pozostając jednocześnie poza uznanym kanonem jego prac najwybitniejszych czy najbardziej znanych. (…)

W barwną mozaikę polskiego kolekcjonerstwa wpisuje się również wystawa Legendarna Młoda Polska. Malarstwo polskie przełomu XIX i XX wieku z kolekcji rodzinnej, obejmująca ponad sto dzieł 53 artystów polskich. Kolekcja, którą prezentujemy jest tworzona przez właścicieli od wielu lat i z głębokim rozmysłem wokół dokonań polskich malarzy z epoki, która najmocniej zaznaczyła się w historii sztuki polskiej. Zainteresowanie Młodą Polską sięga lat 60. XX wieku, gdy upływ czasu pozwolił badaczom i koneserom spojrzeć z odpowiedniego dystansu na dokonania artystyczne z młodości ich dziadków i poddał je rehabilitacji. Katalizatorem dla tych zabiegów stało się powołanie w 1968 odrębnej kolekcji sztuki secesyjnej w Muzeum Mazowieckim w Płocku oraz w tym samym roku wielka wystawa malarstwa Jacka Malczewskiego w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Następne lata przewartościowały w całej Europie zjawiska w sztuce z przełomu XIX i XX wieku wprowadzając dzieła z tej epoki do stałych ekspozycji muzealnych, czyniąc je tematyką najbardziej atrakcyjnych wystaw czasowych i niezliczonych opracowań naukowych. Fala ta nie mogła pozostawić świata kolekcjonerów obojętnym wobec tych odkryć. Z zapomnienia zostały wydobyte nazwiska setek malarzy, rzeźbiarzy czy autorów sztuki dekoracyjnej. I chociaż dla sztuki tej epoki używano wymiennie rozmaitej terminologii, operując określeniami Młoda Polska, symbolizm, modernizm, secesja czy neoromantyzm, to zawsze dotyczyły one niespotykanej wcześniej erupcji zjawisk artystycznych, a czas ten niezwykle trafnie zdefiniowała Maria Poprzęcka, nazywając go „szczęśliwą godziną”.

Zestaw dzieł w starannie dobranej kolekcji ogniskuje jak w pigułce wszystkie charakterystyczne dla sztuki Młodej Polski zjawiska. Są to, poza samymi nazwiskami twórców, przede wszystkim tematy i motywy oraz forma dzieł, sposób obrazowania. Przypomnijmy, że artyści u schyłku XIX wieku w wielu krajach europejskich odwrócili się od wszechobecnego akademizmu z wiodącymi tematami historycznymi, mitologicznymi czy orientalnymi, idealizowanych bądź realistycznych scen rodzajowych, portretów czy pejzaży ku nowym trendom symbolizmu, impresjonizmu czy ekspresjonizmu. Uznając się za kapłanów sztuki, osią swej twórczości uczynili człowieka z jego pragnieniami, marzeniami, ograniczeniami, ulegającego pokusom wyborów między dobrem a złem, którego życie od narodzin po śmierć przełożyli na język symboli. Bacznie rozglądając się wokół w ten świat fantazji włączyli wszechpotężną naturę z jej czterema żywiołami, jak też skupili się na eksploatowaniu najnowszych osiągnięć cywilizacji, czyli tak sztucznego wytworu, jak wielkie miasto z jego zagrożeniami i pokusami. Ich sztuka aspirowała do uporządkowania obrazu świata, w którym przyszło im żyć, według nowych kryteriów młodości i bazowała na wspólnocie świadomości twórców i widzów. Rozpięta między skrajnościami uczuć i zjawisk, obszarów historii i natury, poszerzała swój zakres czyniąc równoprawnymi wiele gatunków z dawnej hierarchii akademizmu, odwracając poniekąd jej porządek. (…)

Prezentowana kolekcja prywatna jest spójna w swej zawartości i roztacza przed nami szeroki wachlarz indywidualności twórczych z przełomu XIX i XX stulecia, obejmując zarówno mistrzów Młodej Polski, jak i ich wychowanków czy kontynuatorów. (…)

Elżbieta Charazińska

 


 

WĘGRY 1956.
TWARZE I PRZEDMIOTY

Wystawa czynna od 3 lutego do 7 marca 2017 r.

W 1990 roku miała miejsce akcja poszukiwania świadków 1956 roku w Polsce. Ogłoszenia pojawiły się w prasie ogólnopolskiej i w Polskim Radiu. Na apel odpowiedziało około 120 osób. Jedni podzielili się wspomnieniami, inni przekazali pamiątki. Możecie je Państwo teraz obejrzeć na wystawie „Węgry 1956 – twarze i przedmioty”. Z każdym eksponatem wiążą się ciekawe historie. Chcielibyśmy je Państwu opowiedzieć głosem z węgierskiej perspektywy.
Wydarzenia, które miały miejsce na Węgrzech w 1956 roku, były szeroko komentowane w Polsce. Cenzura co prawda istniała, ale w tym okresie bardzo osłabła w związku z przemianami, które dokonały się w Polsce. Chodzi o to, że Władysław Gomułka dopiero co stanął na czele PZPR, stara struktura już nie istniała, nowej jeszcze nie było. Cenzura była zdezorientowana, co może przepuszczać, a czego nie. W związku z tym prawie wszystkie wiadomości z Węgier trafiały do polskich gazet, do radia. Poza tym blisko dwadzieścioro polskich dziennikarzy, którzy przebywali na Węgrzech, zdawało relacje. Do połowy listopada wszystkie one zostały opublikowane w polskiej prasie i jeszcze przez dwa-trzy tygodnie mogli w zakładach, klubach – nawet raz w Polskim Radiu na żywo przez prawie dwie godziny – opowiedzieć o tym, co widzieli na Węgrzech.

Organizatorzy:
Dom Spotkań z Historią,
Węgierski Instytut Kultury w Warszawie,
Instytut Europejska Sieć Pamięć i Solidarność

    

Partner:
Muzeum Podlaskie w Białymstoku

Inicjator wystawy:
Ákos Engelmayer
Gáspár Keresztes

Autor koncepcji:
János Tischler
Autor wstępu historycznego:
Jerzy Kochanowski
Opracowanie, teksty:
Ewa Mazur
Współpraca:
Gáspár Keresztes, Barbara Roszuk-Galus, Zsuzsanna Fekete
Redakcja:
Agnieszka Cieślak
Projekt aranżacji wystawy:
NOWY MOTYW. Adam Orlewicz

Projekt typograficzny:
Paweł Kłudkiewicz
Asystenci projektu plastycznego:
Ewelina Jezierska, Jakub Olesiński
Montaż:
Willow Service Mateusz Wierzbicki

Na wystawie wykorzystano eksponaty ze zbiorów:
Pana Ákosa Engelmayera
Pana Jánosa Tischlera
Instytutu i Muzeum Historii Wojskowości, Budapeszt

Organizatorzy wyrażają wdzięczność i podziękowanie Panu Örs Csete za udostępnianie portretów węgierskich i polskich uczestników Rewolucji Węgierkiej 1956 roku.

Program wspierany przez węgierski Komitet Pamięci powołany dla uczczenia 60. rocznicy Rewolucji i Walki o Wolność 1956 roku na Węgrzech.
A programot az 1956-os forradalom és szabadságharc 60. évfordulójára létrehozott Emlékbizottság támogatja.

Zbigniew Herbert
Węgrom

Stoimy na granicy
wyciągamy ręce
i wielki sznur z powietrza
wiążemy bracia dla was

z krzyku załamanego
z zaciśniętych pięści
odlewa się dzwon i serce
milczące na trwogę

proszą ranne kamienie
prosi woda zabita
stoimy na granicy
stoimy na granicy

stoimy na granicy
nazywanej rozsądkiem
i w pożar się patrzymy
i śmierć podziwiamy


1956

O powstaniu węgierskim

Rewolucja rozpoczęła się 23 października 1956 roku od zorganizowanej w Budapeszcie studenckiej demonstracji popierającej przemiany w Polsce. Ernő Gerő – I sekretarz partii – nie wyczuł nastrojów społecznych, a przemówienie radiowe wygłoszone w starym stylu przelało czarę goryczy. Rozpoczęły się pierwsze starcia z funkcjonariuszami służby bezpieczeństwa, którzy zaczęli strzelać do bezbronnych ludzi, młodzi ludzie zdobywali broń, tłum obalił olbrzymi pomnik Stalina w Parku Miejskim. Symbolem rewolucji stała się węgierska flaga narodowa z dziurą w miejscu stalinowskiego godła. Doszło również do zmiany na szczytach władzy. Premierem został ponownie Imre Nagy, odsunięty od władzy w 1955 roku, na czele partii stanął zaś János Kádár.

Stare władze zdążyły jednak poprosić Sowietów o pomoc w stłumieniu zamieszek. Radzieckie czołgi pojawiły się na ulicach stolicy rankiem 24 października. Ta sytuacja doprowadziła do niezwykłej konsolidacji społeczeństwa – za broń chwycili ludzie wszelkich przekonań pragnący wolności i rekompensaty za lata hańby i poniżenia. Ta bitwa została wygrana, a czołgi – łatwy cel w ciasnych uliczkach Budapesztu – wycofały się. Rewolucja błyskawicznie rozlewała się po kraju, wszędzie powstawały komitety i rady, usuwano symbole starego porządku, rozwiązywano kołchozy. Społeczeństwo otrząsało się po jałowych latach stalinizmu: zakładano nowe oraz reaktywowano dawne partie polityczne, organizacje i zrzeszenia, rozkwitało życie kulturalne.

Nagy miał nadzieję, że Chruszczow zgodzi się przynajmniej na autonomię przypominającą tę jugosłowiańską. Strona radziecka zdawała się iść na ustępstwa – do 30 października obce oddziały zostały usunięte z Budapesztu. Były to jednak działania pozorowane i dzień później radziecki przywódca podjął decyzję o drugiej interwencji, mającej ostatecznie zdławić „kontrrewolucję”. Przeczuwając to, Nagy zagrał va banque i ogłosił 1 listopada neutralność Węgier połączoną z wystąpieniem z Układu Warszawskiego, a następnie poprosił o opiekę ONZ. Tego samego dnia Kádár wyjechał potajemnie do Moskwy, gdzie ubiegał się o „bratnią” pomoc. Ta nadeszła rankiem 4 listopada, kiedy 17 sowieckich dywizji wkroczyło do akcji. Węgierscy powstańcy – w większości młodzi robotnicy, studenci i uczniowie – nie mieli żadnych szans. Zwłaszcza że zachodnie demokracje, zajęte kryzysem sueskim, bojąc się spowodowania kolejnego globalnego konfliktu, udzieliły Węgrom jedynie moralnego wsparcia. Walki trwały do 20 listopada, zginęło 3 tysiące ludzi, rany odniosło 18 tysięcy Węgrów (straty radzieckie – 740 zabitych i 1540 rannych), ok. 200 tysięcy osób uciekło z kraju, Nagya i członków jego rządu zatrzymano, samego premiera i jego najbliższych współtowarzyszy w tajnym sfingowanym procesie skazano na karę śmierci i 16 czerwca 1958 został stracony. Rewolucja się skończyła, a zaczął się czas zemsty i (nie)pamięci. W okresie represji (1956-1961) przeciw 35 tysiącom osób wszczęto postępowania, a liczba prawomocnie skazanych to około 22 tysięcy. W sumie 230 osób zostało straconych (wśród nich 8 kobiet, a także kalwiński duchowny).

Można niekiedy odnieść wrażenie, że o węgierskiej rewolucji bardziej pamiętano i więcej mówiono nad Wisłą niż nad Dunajem. Spowodowała to zarówno tradycyjna (choć jednocześnie nieco zmitologizowana) bliskość obu narodów, jak i równoległość obu rewolucji. Nowe kierownictwo PZPR z Władysławem Gomułką na czele jako jedyne w bloku wschodnim nie potępiło „kontrrewolucji”, społeczeństwo zaś wyrażało otwarcie swoją sympatię, a wręcz zazdrościło Węgrom okazji do „bicia Ruskich”. Znany zakopiański działacz – Wojciech Niedziałek – podobno z trudem powstrzymał swój dawny akowski oddział przed ruszeniem z odsieczą. Polacy byli też nieprzerwanie i obiektywnie informowani o rozwoju wypadków przez przybywających na miejsce korespondentów m.in. Hannę Adamiecką, Wiktora Woroszylskiego, Mariana Bielickiego, Krzysztofa Wolickiego. Przed szpitalami ustawiały się kolejki chętnych do oddania krwi. Od 27 października do 9 listopada dostarczono jej prawie 800 litrów. Za zebrane pieniądze kupiono i wysłano na Węgry wiele ton lekarstw, środków opatrunkowych, odzieży i żywności. O rewolucji węgierskiej nie zapomniano i później. Była jednym z ważnych tematów polskich wydawnictw podziemnych, natomiast na uroczystościach pogrzebowych Imre Nagya, odbywających się 16 czerwca 1989 roku, definitywnie kończących okres niepamięci, nie zabrakło polskiej delegacji.

Jerzy Kochanowski